Jesteś swoim guru - dasz wiarę?


Taka ot, hipotetyczna sytuacja:
Nie wiesz czego chcesz, ale wiesz że czegoś w życiu ci brakuje. Smakujesz życie jakby przez szybę.
Widzisz radośnie biegnące psy, patrzysz na nie z zazdrością bo: "ty tego nie masz". Nie masz takiej radości. Zastanawiasz się "po co tak żyć?" Też tak chcesz, ale nie wiesz jak, nie potrafisz. 
Zastanawiasz się... może coś jest ze mną nie tak? Może coś trzeba naprawić? Jak to zmienić? 
Szukasz. 
Szukasz ukojenia. 
Szukasz czegoś co pozwoli ci poczuć, że żyjesz. Mieć wreszcie tą utęsknioną radość, tak jak te bawiące się psiaki.
Taką prawdziwą radość, która płynie ze środka. Nie przez szybę. Wreszcie prawdziwą!

Co może dać tą chwilę radości, sprawdzasz... adrenalina... alkohol... odloty... dziwne miejsca i dziwni ludzie... może oni coś wiedzą? Kto mnie tego nauczy? Kto mi pokaże jak to mieć? Gdzie ten guru, gdzie mój mistrz?!

Szukasz i znajdujesz - osobę, używkę - mistrza.
I słuchasz uważnie tego, co mówi - jaki jesteś i co cię blokuje, co masz naprawić. Nareszcie wiesz co masz naprawić! Chcesz to naprawić! I pracujesz ciężko. I wciąż... nie ma zmiany, ...wciąż szyba zamiast soczystości i radości życia...
Pocieszasz się: jest dobrze, jest mistrz, on mi powiedział, już wiem co naprawić, teraz pracować i pracować i pracować. I tak całe życie w trudzie i znoju naprawiania i pracy nad sobą. 
Jakże to świetlana droga, czyż nie zawsze tak chciałeś aby było? (ironia)

STOP!
Zatrzymaj się.
Czy to na prawdę działa dla Ciebie?
Na prawdę sprawdza się to w twoim życiu? 
Ile lat bez ustanku inwestujesz swój czas i energię w naprawianie siebie albo szukanie co jest z tobą nie tak?
I czy masz z tego wszystkiego EFEKT jakiego pragniesz?

Nie masz?
To może przestań ciągle robić to samo oczekując innego rezultatu. 

A co jeśli, jest inna droga?
A co jeśli, można łatwiej i szybciej?
A co jeśli, to nie ten mistrz?

Możesz obejść cały świat szukając rozwiązania, przepracować dnie i noce chcąc naprawić w sobie ten "błąd systemu", możesz wciągnąć i zażyć wszystkie używki tego świata, a i tak tego nie znajdziesz, a i tak tego nie zmienisz. 

Dlaczego? zapytasz 
A ja odpowiem: bo to wszystko jest kłamstwem. 
Nie możesz zmienić kłamstwa. 

Kłamstwem jest że nie wiesz - tak długo to słyszałeś, że uwierzyłeś że to prawda o tobie. Nie. To kłamstwo. Ty wiesz! Prawdopodobnie nie słuchasz tego co wiesz.

Kłamstwem jest że musisz naprawić siebie - tak bardzo chciałeś pasować do otoczenia, że nie pozwalasz sobie, nawet nie dopuszczasz do siebie takiej myśli, że możesz być kompletnie inny od tych co wokół ciebie. Patrzysz na świat i czujesz, że to "nie jest tak jak być powinno", ale "wszyscy tacy są", "tutaj już tak jest i muszę się dostosować" więc dochodzisz do wniosku, że "to ze mną jest coś nie tak", i z mozołem i trudem naprawiasz to wszytko co tak na prawdę jest... twoją siłą, wyjątkowym darem, mocą.
Przestań
Przestań się okłamywać. 
Uznaj że ze jesteś inny. Wyjątkowy. 

Kłamstwem jest nauczyciel - słuchasz innych zakładając, że wiedzą lepiej a ty jesteś głupszy. Nie jesteś. Za to głupotą jest uznawać że ktoś ci powie jak masz się naprawić. Nie ma ludzi którzy wiedzą więcej o tobie niż ty sam o sobie. Nikt nie zna cię lepiej niż ty - zauważ to, pytaj siebie co dla ciebie ważne, co chcesz tworzyć, jak chcesz żyć.  
Są mędrcy i tacy, co się na mędrców kreują - słuchając ich weryfikuj czy to, co mówią jest prawdą dla Ciebie, czy jest wartościowe dla ciebie, bo przecież wcale nie musi. Nie kupuj wszystkiego od A do Z, wybieraj co dla ciebie jest inspiracją. Kieruj się swoim wewnętrznym kompasem - ty nim jesteś - to twój wewnętrzny guru. Jemu zaufaj. Jego słuchaj. On mówi właśnie do ciebie. 

A teraz zakasaj rękawy. Wyłaź z szamba marudzenia, nieszczęścia i problemów, przestań wierzyć w kłamstwa i zacznij uznawać siebie i słuchać siebie. Wiem, wiem, to też wymaga treningu, aby nauczyć się słyszeć i słuchać. Natomiast ten trening opłaci ci się po tysiąckroć na teraz, na przyszłość i na całą wieczność.

Możesz zacząć TERAZ, albo jeszcze trochę się pognębić, jeszcze trochę ponarzekać jak masz beznadziejnie w życiu, jasne - nikt tego nie broni, a wielu przyklaśnie i pogłaszcze po główce myśląc: biedactwo, jak dobrze, że ja mam lepiej.
A może jeszcze chcesz trochę powciągać i poodurzać się - jak wolisz, jak lubisz - nikt tego Ci nie zabroni. 

Masz całą wieczność. Nieograniczone istnienie jakim jesteś nie umiera nigdy. Co wybierasz TERAZ?